poniedziałek, 31 grudnia 2012
Niall
Obudziły mnie promienie słoneczne, piękny zimowy poranek. Spojrzałam na zegarek, już była 10, jednak za nic nie mogłam wstać, usnęłam jeszcze na chwilkę, gdy nagle obudził mnie słodki głos mojego Niall'a dochodzącego z kuchni
-Kochanie, wstawaj-zawołał
-Jeszcze pięć minut zawołałam-przewracając się na drugi bok. Chciałam leżeć i rozkoszować się tym porankiem. Kiedy nagle poczułam czyiś oddech na moich plecach, oczywiście był to Niall. Położył się koło mnie i mocno mnie przytulił.
-Dzień dobry- powiedział całując mnie w policzek,zawsze tak robi, uwielbiam go za to.
-Dzień dobry - obdarowując go pięknym uśmiechem
-Czas wstawać, śniadanie na stole- mówi bawiąc się moim kosmykiem włosów.
-Dobrze zaraz zejdę- powiedziałam przykrywając się z powrotem kołdrą.
-Wstawaj, nie możemy tracić tak pięknego dnia, a przecież jeszcze dzisiaj jest Sylwester.
-Noo dobrze, powiedziałam wstając z łóżka. Za 15 min byłam już na dole. Zajadałam z Niall'em pyszną jajecznicę. Potem cały dzień spędziliśmy razem. Byliśmy na spacerze, w kinie itd. Niall cały czas się do mnie uśmiechał i mnie przytulał, powtarzał mi ciągle jak bardzo mnie kocha. Wieczorem mieliśmy się wybrać na imprezę Sylwestrową do Josha. Gdy zobaczyłam która to już godzina zaczęłam się przygotowywać. Ubrał piękną czerwoną sukienkę do tego dosyć duże szpilki, włosy starannie upięłam, dosyć mocny makijaż, który podkreślał moje duże [kolor oczu]. Spojrzałam na w lustro, efekt mojej godzinnej pracy, byłam z siebie zadowolona. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam Niall'a który już na mnie czekał, na mój widok uśmiechnął się.
-WOW- tylko tyle potrafił powiedzieć :)
Po chwili znaleźliśmy się pod domem gdzie impreza już trwała od kilku godzin. Zadzwoniliśmy do drzwi i cierpiliwie czekaliśmy. Ku naszemu zaskoczeniu drzwi otworzył Harry.
-O [T.I] Niall nareszcie, wchodźcie- zawołał z uśmiechem
-Dlaczego ty otwierasz drzwi???- zapytałam Harry'ego
-Noo bo mieliśmy z Josh'em pewien zakład i ja go przegrałem, hahaha, teraz muszę stać przy drzwiach i witać gości- zaśmiał sie z łobuzerskim spojrzeniem.
Wieczór mijał bardzo miło, wszyscy dobrze się bawili tańcząc, rozmawiając albo coś jedząc/pijąc .
Wreszcie nastał ta wyjątkowa chwila, zaraz wybija godzina 12 czas na fajerwerki. Wszyscy goście zostali poproszeni na zewnątrz. Stałam na samym przodzie wtulona w Niall'a. Wszyscy zaczęli odliczać 10, 9 ,8.......,..3,2,1. Wtedy na niebie zaczęły pojawiać się najpiękniejsze wzory, wszyscy patrzyliśmy w niebo z wielkim zachwytem.
- I co Niall jakie jest twoje postanowienie Noworoczne?- zapytałam, uśmiechając się wesoło.
Nagle odwrócił wzrok, spoglądajac na piękne niebo, potem spoważniał i popatrzył głęboko w moje oczy.
-Moje postanowienie noworoczne to zebym NIGDY nie pozwolił ci odejść.
Wtedy popatrzyłam sie w jego oczy widzialam w nich miłość. Nasz rok 2012 zakończył sie namiętnym pocałunkiem, mam nadzieję ,ze zostanie tak na zawsze....
_____________________________________________________
Dziękujemy to tyle, jak Wam się podoba? Trochę krótki ale wiecie Sylwester. Prosimy o komentarze, jeśli macie jakieś uwagi to piszcie. Przepraszamy za wszelakie błędy, to tak na szybko :) A jak wam miną sylwester? Pochwalcie się!
tekst: @alohaeminem | poprawki i wstawienie: @SabinaOfPoland
czwartek, 27 grudnia 2012
Harry cz.2
Oto 2 część o Harry'm
-Proszę zabierz mnie szybko do szpitala. -powiedziałam Lou nie prostestował, gdy jechaliśmy samochodem zapytałam.
-Proszę zabierz mnie szybko do szpitala. -powiedziałam Lou nie prostestował, gdy jechaliśmy samochodem zapytałam.
-A co się właściwie stało?- zapytałam cała roztrzęsiona
- W ogóle po tym jak z nim zerwałaś to na początku się załamał,
nikogo nie wpuszczał do siebie, potem zaczął pić, był taki pijany ,że
musieliśmy po niego jechać do jakiegoś baru, następnego dnia powiedział nam
potem ,że jego życie nie ma sensu bez ciebie, po co mu zespół ,że on tego nie
potrzebuje gdy ciebie nie ma.
Wczoraj rano się dziwnie zachowywał, nie jadł nie pił. Niestety po
południu musieliśmy wyjąć na próbę on powiedział że zostaje, więc został.
Zastaliśmy go nieprzytomnego na balkonie, całego we krwi w jednej ręce trzymał
żyletkę a w drugiej twoje zdjęcie. Wtedy Louis popatrzył sie na mnie z poważną
miną
-[T.I] rozumiem że Harry zrobił ci świństwo ale on naprawdę cię
kocha, proszę wróć do niego, on próbował się zabić bo powiedział ze życie bez
ciebie nie ma dla niego sensu, wróć do niego. Wtedy zrozumiałam ,że ja go
ciągle kocham, mojego Harry'ego i on mnie też, nagle ta cała złość i gniew ze
mnie wyparowała, w tej chwili chciałam być tylko blisko niego, to było moje
pragnienie. Gdy byliśmy już w szpitalu, zobaczyłam Harry'ego podpiętego do
różnych maszyn, podbiegam do niego całą zalana łzami. Ściskałam jego dłoń
-Harry, Harry kochanie obudź się, nie zostawiaj mnie, proszę to
ja, kocham cię i zawszę będę z tobą tylko mnie nie zostawiaj- mówiłam, wargi mi
drżały, mówiłam piskliwym głosem który się powoli załamywał.
Wtedy do sali wszedł lekarz, zapytałam się o Harry'ego, ten
powiedział ,ze jego stan jest bardzo ciężki i nie wiadomo czy przeżyje -
stracił dużo krwi- mówił dalej, jednak jeśli się ocknie w najbliżej dobie
powinno być dobrze, chociaż nie zapewniam w 100%.
Uświadomiłam sobie ,że to przeze mnie ,że to moja wina, nie doszło
by do tego gdyby nie ja, przecież każdy w życiu popełnia błędy - myślałam
ciągle szlochając, zdałam sobie sprawę ,że ten którego kocham najbardziej na
świecie może odejść...- nie nie mogę nawet tak myśleć.
-Harry proszę obudź się, daj mi jakiś, ja ja się załamię jeśli ty
tyy...- tu głos mi się załamał- Harry proszę ja ci wybaczam , tylko mnie nie
zostawiaj, bo chyba zrobię wtedy to co ty proszę, ja cię kocham słyszysz?- ja
cię kocham- zaakcentowałam te dwa słowa które
tak wiele dla mnie znaczą.
-Kocham Cię słyszysz?, jeśli mnie zostawisz zrobię to samo!!!
-Nawet nie próbuj- usłyszałam bardzo słaby cichy zachrypnięty
głos- tak ocknął się teraz musi być dobrze, musi przeżyć, jest szansa.
-Harry kocham cię- powiedziałam płacząc ze szczęścia
-Ja ciebie też- usłyszałam słaby męski głos, który tak bardzo
kochałam
-[T.I] wybacz mi ja nie chciałem cię zdradzić..ja..- przerwałam
-Ja ci wybaczam słyszysz, kocham cię tylko nie wywijaj mi więcej
takich numerów! obiecujesz?
-Obiecuje-powiedział ledwo słyszalnie i obdarował mnie pełnym
miłości uśmiechem.-Harry był bardzo słaby, lekarz kazał mi na chwile
wyjść. Powiedział że wszystko będzie dobrze i że przeżyje.
Bożee jeszcze nigdy sie tak w życiu nie ciezyłam gdy usłyszałam
ostatnie zdanie.
2 tygodnie później Harry wyszedł ze szpitala, znowu jesteśmy parą
i już nigdy sie nie rozstaniemy.
Kocham go, kocha, go nad życie i widocznie on mnie też.
To na tyle. Zastanawiamy się czy imaginy nie dodawać co 3 albo 4 dni ponieważ Mało osób czyta i nikt prawie nie komentuje. Może tak jest tylko na początku? bo tą stronkę założyłyśmy dopiero kilka dni temu. Prosimy komentujcie!!! zależy nam na tym. Możecie nam dać też pare rad [pomysłów] na stronke jeśli chcenie, jesteśmy otwarte na nowe propozycje i prosimy o KOMENTARZE wyraźcie w nich swoją prawdziwą opinię o tym imaginie.
Harry część 1
Imagin z Harry'm, prawdopodobnie będzie dwu-częściowy bo wyszedł nieco dłuższy. Mamy nadzieję że wam się spodoba
-Jak mogłeś mi to znowu zrobić??!!-krzyczałam na Harry'ego, rzucając w niego kolejną gazetą, gdzie na okładce znajdował się Harry namiętnie całujący się z jakąś blondynką.
-Nie chciałem! [T.I] zrozum, byłem pijany i..- przerwałam mu
-Ty nigdy nie myślisz co będzie dalej! ja mam tego dość, po prostu dość, ciągle ta sama wymówka- krzyczałam przez łzy, kochałam go, kochałam tego debila a on co, znowu kolejna dziewczyna, znowu zdrada!
-[T.I] kocham Cię i tylko ciebie- powiedział, chwytając mnie za nadgarstki.
-Zostaw mnie, właśnie widzę jak mnie kochasz- wskazałam mu na gazetę, wyrywając mu się.
-To koniec Harry KONIEC z nami!- wykrzyczałam, on wtedy stanął jak wryty patrzył się mi w oczy a sam miał je pełne łez, po paru minutach usiadł na kanapie w chwytając się za głowę, widziałam jak z oczu popłynęły mu łzy.
-[T.I] proszę, daj mi jeszcze szansę, obiecuję to się już nigdy nie powtórzy-powiedział podchodząc do mnie prawie szlochając, był cały roztrzęsiony. Jednak ja teraz nie potrafiłam mu teraz wybaczyć, byłam nadal wściekła, moje ciało przepełniał gniew, ciągle miała przed oczami to zdjęcie z gazety. Nie wytrzymałam, pobiegłam do już "nie naszej"sypialni, chwyciłam walizkę i zaczęłam się z hukiem pakować, przy okazji wywalając rzeczy Harry'ego na ziemię. Nie mogłam mu tego wybaczyć, przecież tak nam było ze sobą dobrze, ciągle powtarzał ,że jestem dla niego najważniejsza, a co teraz? widocznie znudziłam mu się.
Wtedy poczułam na swoich biodrach te dobrze znane mi ramiona, te w których zawsze czułam się bezpieczna, te które tak bardzo kochałam.
-Proszę cie kochanie, zmienię się obiecuje, ja jaa...- i tu się zaczął jąkać- ja nie mam po co żyć bez ciebie, [T.I] proszę cię- mówił prawie płacząc.
-Harry nie opowiadaj głupstw! masz wspaniałe życie, jesteś sławny, masz miliony fanek, i ty mi mówisz ,że nie masz po co żyć i nawet mi nie mów ,że to nie jest życie beze mnie i w ogóle mam dość twoich kłamstw i bzdur. W tej chwili schodziłam ze schodów i właśnie wychodziłam, miałam łzy w oczach, nie chciałam tego a jednak musiałam to zrobić. Ostatni raz spojrzałam na Harry'ego, siedział na schodach, cały zapłakany z głową w kolanach i wyszłam.
Na kilka dni zatrzymałam się u mojej dobrej przyjaciółki Caroline, w tym czasie bardzo się do siebie zbliżyłyśmy, dzięki niej nie zwariowałam przez ten czas. Było mi bardzo ciężko, ciągle myślałam o Harry'm.
Dostawałam pełno sms'ów od niego "przepraszam" "kocham cię" "wybacz mi". Byłam ciągle na niego zła po pewnym czasie nawet ich nie czytałam tylko od razu kasowałam. Kiedy leżałam tak na kanapie z Caroline, nagle ktoś zadzwonił do drzwi, byłam pewna ,że to znowu Harry {bo przychodził tak parę razu ale i tak go nie wpuściłyśmy potem nie było go pare dni i tak do tej pory} Otworzyłam drzwi, jednak ku mojemu zdziwieniu za drzwiami stał Louis, miał bardzo poważną minę.
- [T.I] chciałem ci powiedzieć tylko że , Harry jest w szpitalu w ciężkim stanie, nie wiadomo czy przeżyje - w tym momencie moje serce zaczęło szybciej bić, przed oczami stanęły mi najgorsze wizje...
To tyle. Napisałam jeden bardzo długi imagin więc podzieliłam go na dwie części, to jest ta pierwsza, mało sie dzieję za to drugą część jak pisałam to płakałam, mówię {piszę} poważnie. Jak dobrze pójdzie to wstawię 2 część późnym wieczorem jeśli będzie co najmniej kilka komentarzy. Bardzo prosimy komentujcie, zależy nam na waszej opini, możecie też dawać nam wsze linki do blogów z chęcią poczytamy.
(tekst Karolina}
(wstawienie i poprawki Sabina}
-Jak mogłeś mi to znowu zrobić??!!-krzyczałam na Harry'ego, rzucając w niego kolejną gazetą, gdzie na okładce znajdował się Harry namiętnie całujący się z jakąś blondynką.
-Nie chciałem! [T.I] zrozum, byłem pijany i..- przerwałam mu
-Ty nigdy nie myślisz co będzie dalej! ja mam tego dość, po prostu dość, ciągle ta sama wymówka- krzyczałam przez łzy, kochałam go, kochałam tego debila a on co, znowu kolejna dziewczyna, znowu zdrada!
-[T.I] kocham Cię i tylko ciebie- powiedział, chwytając mnie za nadgarstki.
-Zostaw mnie, właśnie widzę jak mnie kochasz- wskazałam mu na gazetę, wyrywając mu się.
-To koniec Harry KONIEC z nami!- wykrzyczałam, on wtedy stanął jak wryty patrzył się mi w oczy a sam miał je pełne łez, po paru minutach usiadł na kanapie w chwytając się za głowę, widziałam jak z oczu popłynęły mu łzy.
-[T.I] proszę, daj mi jeszcze szansę, obiecuję to się już nigdy nie powtórzy-powiedział podchodząc do mnie prawie szlochając, był cały roztrzęsiony. Jednak ja teraz nie potrafiłam mu teraz wybaczyć, byłam nadal wściekła, moje ciało przepełniał gniew, ciągle miała przed oczami to zdjęcie z gazety. Nie wytrzymałam, pobiegłam do już "nie naszej"sypialni, chwyciłam walizkę i zaczęłam się z hukiem pakować, przy okazji wywalając rzeczy Harry'ego na ziemię. Nie mogłam mu tego wybaczyć, przecież tak nam było ze sobą dobrze, ciągle powtarzał ,że jestem dla niego najważniejsza, a co teraz? widocznie znudziłam mu się.
Wtedy poczułam na swoich biodrach te dobrze znane mi ramiona, te w których zawsze czułam się bezpieczna, te które tak bardzo kochałam.
-Proszę cie kochanie, zmienię się obiecuje, ja jaa...- i tu się zaczął jąkać- ja nie mam po co żyć bez ciebie, [T.I] proszę cię- mówił prawie płacząc.
-Harry nie opowiadaj głupstw! masz wspaniałe życie, jesteś sławny, masz miliony fanek, i ty mi mówisz ,że nie masz po co żyć i nawet mi nie mów ,że to nie jest życie beze mnie i w ogóle mam dość twoich kłamstw i bzdur. W tej chwili schodziłam ze schodów i właśnie wychodziłam, miałam łzy w oczach, nie chciałam tego a jednak musiałam to zrobić. Ostatni raz spojrzałam na Harry'ego, siedział na schodach, cały zapłakany z głową w kolanach i wyszłam.
Na kilka dni zatrzymałam się u mojej dobrej przyjaciółki Caroline, w tym czasie bardzo się do siebie zbliżyłyśmy, dzięki niej nie zwariowałam przez ten czas. Było mi bardzo ciężko, ciągle myślałam o Harry'm.
Dostawałam pełno sms'ów od niego "przepraszam" "kocham cię" "wybacz mi". Byłam ciągle na niego zła po pewnym czasie nawet ich nie czytałam tylko od razu kasowałam. Kiedy leżałam tak na kanapie z Caroline, nagle ktoś zadzwonił do drzwi, byłam pewna ,że to znowu Harry {bo przychodził tak parę razu ale i tak go nie wpuściłyśmy potem nie było go pare dni i tak do tej pory} Otworzyłam drzwi, jednak ku mojemu zdziwieniu za drzwiami stał Louis, miał bardzo poważną minę.
- [T.I] chciałem ci powiedzieć tylko że , Harry jest w szpitalu w ciężkim stanie, nie wiadomo czy przeżyje - w tym momencie moje serce zaczęło szybciej bić, przed oczami stanęły mi najgorsze wizje...
To tyle. Napisałam jeden bardzo długi imagin więc podzieliłam go na dwie części, to jest ta pierwsza, mało sie dzieję za to drugą część jak pisałam to płakałam, mówię {piszę} poważnie. Jak dobrze pójdzie to wstawię 2 część późnym wieczorem jeśli będzie co najmniej kilka komentarzy. Bardzo prosimy komentujcie, zależy nam na waszej opini, możecie też dawać nam wsze linki do blogów z chęcią poczytamy.
(tekst Karolina}
(wstawienie i poprawki Sabina}
wtorek, 25 grudnia 2012
Mój pierwszy imagin o Lou :p
To nasz drugi imagin w życiu. "Na początku miał być Świąteczny ale wyszedł wakacyjny, może dlatego ,że zaczęłam wspominać wakacje... :)" powiedziała mi Karolina, ale mimo mamy nadzieję ,ze wam się spodoba i prosimy o zostawienie komentarzy {bardzo zależy nam na waszej opinii i jesteśmy otwarte na wszystkie propozycje}. Miłego czytania :)
Właśnie wysiadałam z samolotu,słońce grzało jak szalone był okropny skwar. Nie widziałam swojego chłopaka Louis'a od paru miesięcy,byłam taka szczęśliwa ,że w końcu go zobaczę. Czekałam na niego już pod lotniskiem tam gdzie się umawialiśmy, jednak nigdzie go nie było "czyżby zapomniał"?? zadawałam sobie w kółko to pytanie. Stałam tam chwilę, gdy zobaczyłam że już jest 10:15 umówiliśmy się dużo wcześniej ale cóż. Kiedy miałam już dzwonić po taksówkę zauważyłam uśmiechniętego Harry'ego zbliżającego się w moją stronę.
-Hej [T.I], tak dawno cię nie widziałem- powiedział, witając się ze mną
-Hej Harry, a gdzie Louis?- zapytałam trochę zaniepokojona
-Kazał mi przyjechać po ciebie, bo wypadła mu specjalna próba czy coś, wiesz nasz kompozytor chciał z nim jeszcze poćwiczyć, więc kazał mi po ciebie przyjechać
-Ahaa.. w porządku- odpowiedziałam trochę zawiedziona,ale przecież i tak go niedługo zobaczę
-Chodź, bo usmażymy się tutaj-powiedział Harry biorąc moją walizkę, myślałam że Harry podwiezie mnie do mojego domu jednak powiedział żebym wpadła na chwilę do nich bo dawno mnie nie widzieli i w ogóle.
-Jasne, możemy wstąpić na chwileczkę,ale wiesz jestem strasznie zmęczona podróżą więc raczej długo nie zabawię,ale może Lou będzie już w domu?...- mówiłam, uśmiechając się lekko, na samą myśl o zobaczeniu w końcu swojego ukochanego.
Kiedy weszliśmy do domu zobaczyłam że wszyscy siedzą w ogrodzie i robią grilla. Gdy poszłam do nich wszyscy nagle doskoczyli do mnie i zaczęli mnie gorąco witać, wszyscy Liam, Danielle, Niall, Perrie, Zayn nawet Josh, byłam bardzo zadowolona i szczęśliwa że wszyscy tak bardzo cieszą się z mojego powrotu do Londynu.
-I jak pozałatwiałaś już te wszystkie sprawy w Polsce?-pytali wszyscy zaciekawieni
-Hahahaha tak, super było odwiedzić swoje rodzinne miasto i w ogóle, potem wam opowiem.- powiedziałam uśmiechając się szeroko
-A gdzie Louis??? nie przyjechał jeszcze?-powiedziałam niższym tonem i z lekkim zasmuceniem
-Nie nie, Louis jest t....-zaczęła mówić Danielle, kiedy nagle zza rogu domu wyskoczył Lou wołając na całe gardło "Hej moja piękności, tak za tobą tęskniłem". Myślałam że podbiegnie i mnie uściska itd. jednak ten podniósł mnie i zaczął ze mną biegnąć do basenu.
-Louis nie nie nawet nie próbuj- próbowałam być poważna i krzyczeć jednak tak bardzo chciało mi się śmiać że nie potrafiłam.
-Lou nie nie nie przestań stop- wołałam śmiejąc się, zaraz kiedy oboje wlecieliśmy do basenu.Gdy znaleźli się już w wodzie Louis zaczął mnie gorącą całować, nasze mokre ciała przylegały do siebie.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłem-powiedział szybko,dalej zajęty całowaniem mnie. Tak za nim tęskniłam przez ten cały czas. Czułam się cudownie mogąc być w końcu w jego ramionach, i widząc jego uśmiech ( nie wspominając o jego pocałunkach).
-Nasze gołąbki znów są razem- powiedział Niall, ze śmiechem. Odsunęliśmy się od siebie, trochę zawstydzeni tą sytuacją. Kiedy wyszliśmy z wody Louis przyniósł mi suchy ręcznik i jego bluzkę.
-Jak dobrze ,że przyjechałaś [T.I], bo już nie mogliśmy wytrzymać z Lou, cały czas o tobie gadał- powiedział Zayn z łobuzerskim uśmiechem. Popatrzyłam się na Louis'a który stał nade mną, zawstydził się trochę i nie śmiało uśmiechnął. Po południu kiedy byłam już u siebie z Louis'em w moim domu, wpadły do nas siostry Lou, siedzieliśmy wszyscy razem w salonie i miło spędzaliśmy czas. Poszłam na chwilę do góry na balkon zaczerpnąć trochę świeżego powietrza, kiedy nagle poczułam dłonie mojego chłopaka na moich biodrach, obróciłam się by go pocałować, gdy ten przyparł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować w usta, potem po szyi i tak coraz niżej, widziałam jak bardzo mu mnie brakowało. Nagle zaczął ściągać ze mnie bluzkę.
-Louis nie teraz, to raczej nie jest odpowiednia pora, mamy gości- powiedziałam, chociaż mimo to chciałam się nim wreszcie nacieszyć.
-No dobraaa.. - powiedział ociągając się a jego twarz z deka posmutniała
-No ale wiesz ,że mamy na to całą noc?- powiedziałam z łobuzerskim uśmieszkiem, patrząc się w jego niesamowite błękitne oczy, o których ciągle myślałam, wtedy Louis uśmiechnął się uroczo i powiedział
-[T.I] nawet nie zdajesz sobie sprawy jakim jestem cholernym szczęściarzem i jak bardzo jesteś dla mnie ważna. Wtedy do moich oczu napłynęły łzy szczęścia.
-Dlaczego płaczesz?-Zapytał mnie Louis z troską, całując mnie czule w czoło
-Bo cię kocham- odpowiedziałam
-Ja ciebie też...i zawsze o tym pamiętaj-odpowiedział.
To tyle, mamy nadzieję ,że się podobał {chociaż trochę}. przepraszamy że tak późno i wesołych świąt
Właśnie wysiadałam z samolotu,słońce grzało jak szalone był okropny skwar. Nie widziałam swojego chłopaka Louis'a od paru miesięcy,byłam taka szczęśliwa ,że w końcu go zobaczę. Czekałam na niego już pod lotniskiem tam gdzie się umawialiśmy, jednak nigdzie go nie było "czyżby zapomniał"?? zadawałam sobie w kółko to pytanie. Stałam tam chwilę, gdy zobaczyłam że już jest 10:15 umówiliśmy się dużo wcześniej ale cóż. Kiedy miałam już dzwonić po taksówkę zauważyłam uśmiechniętego Harry'ego zbliżającego się w moją stronę.
-Hej [T.I], tak dawno cię nie widziałem- powiedział, witając się ze mną
-Hej Harry, a gdzie Louis?- zapytałam trochę zaniepokojona
-Kazał mi przyjechać po ciebie, bo wypadła mu specjalna próba czy coś, wiesz nasz kompozytor chciał z nim jeszcze poćwiczyć, więc kazał mi po ciebie przyjechać
-Ahaa.. w porządku- odpowiedziałam trochę zawiedziona,ale przecież i tak go niedługo zobaczę
-Chodź, bo usmażymy się tutaj-powiedział Harry biorąc moją walizkę, myślałam że Harry podwiezie mnie do mojego domu jednak powiedział żebym wpadła na chwilę do nich bo dawno mnie nie widzieli i w ogóle.
-Jasne, możemy wstąpić na chwileczkę,ale wiesz jestem strasznie zmęczona podróżą więc raczej długo nie zabawię,ale może Lou będzie już w domu?...- mówiłam, uśmiechając się lekko, na samą myśl o zobaczeniu w końcu swojego ukochanego.
Kiedy weszliśmy do domu zobaczyłam że wszyscy siedzą w ogrodzie i robią grilla. Gdy poszłam do nich wszyscy nagle doskoczyli do mnie i zaczęli mnie gorąco witać, wszyscy Liam, Danielle, Niall, Perrie, Zayn nawet Josh, byłam bardzo zadowolona i szczęśliwa że wszyscy tak bardzo cieszą się z mojego powrotu do Londynu.
-I jak pozałatwiałaś już te wszystkie sprawy w Polsce?-pytali wszyscy zaciekawieni
-Hahahaha tak, super było odwiedzić swoje rodzinne miasto i w ogóle, potem wam opowiem.- powiedziałam uśmiechając się szeroko
-A gdzie Louis??? nie przyjechał jeszcze?-powiedziałam niższym tonem i z lekkim zasmuceniem
-Nie nie, Louis jest t....-zaczęła mówić Danielle, kiedy nagle zza rogu domu wyskoczył Lou wołając na całe gardło "Hej moja piękności, tak za tobą tęskniłem". Myślałam że podbiegnie i mnie uściska itd. jednak ten podniósł mnie i zaczął ze mną biegnąć do basenu.
-Louis nie nie nawet nie próbuj- próbowałam być poważna i krzyczeć jednak tak bardzo chciało mi się śmiać że nie potrafiłam.
-Lou nie nie nie przestań stop- wołałam śmiejąc się, zaraz kiedy oboje wlecieliśmy do basenu.Gdy znaleźli się już w wodzie Louis zaczął mnie gorącą całować, nasze mokre ciała przylegały do siebie.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłem-powiedział szybko,dalej zajęty całowaniem mnie. Tak za nim tęskniłam przez ten cały czas. Czułam się cudownie mogąc być w końcu w jego ramionach, i widząc jego uśmiech ( nie wspominając o jego pocałunkach).
-Nasze gołąbki znów są razem- powiedział Niall, ze śmiechem. Odsunęliśmy się od siebie, trochę zawstydzeni tą sytuacją. Kiedy wyszliśmy z wody Louis przyniósł mi suchy ręcznik i jego bluzkę.
-Jak dobrze ,że przyjechałaś [T.I], bo już nie mogliśmy wytrzymać z Lou, cały czas o tobie gadał- powiedział Zayn z łobuzerskim uśmiechem. Popatrzyłam się na Louis'a który stał nade mną, zawstydził się trochę i nie śmiało uśmiechnął. Po południu kiedy byłam już u siebie z Louis'em w moim domu, wpadły do nas siostry Lou, siedzieliśmy wszyscy razem w salonie i miło spędzaliśmy czas. Poszłam na chwilę do góry na balkon zaczerpnąć trochę świeżego powietrza, kiedy nagle poczułam dłonie mojego chłopaka na moich biodrach, obróciłam się by go pocałować, gdy ten przyparł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować w usta, potem po szyi i tak coraz niżej, widziałam jak bardzo mu mnie brakowało. Nagle zaczął ściągać ze mnie bluzkę.
-Louis nie teraz, to raczej nie jest odpowiednia pora, mamy gości- powiedziałam, chociaż mimo to chciałam się nim wreszcie nacieszyć.
-No dobraaa.. - powiedział ociągając się a jego twarz z deka posmutniała
-No ale wiesz ,że mamy na to całą noc?- powiedziałam z łobuzerskim uśmieszkiem, patrząc się w jego niesamowite błękitne oczy, o których ciągle myślałam, wtedy Louis uśmiechnął się uroczo i powiedział
-[T.I] nawet nie zdajesz sobie sprawy jakim jestem cholernym szczęściarzem i jak bardzo jesteś dla mnie ważna. Wtedy do moich oczu napłynęły łzy szczęścia.
-Dlaczego płaczesz?-Zapytał mnie Louis z troską, całując mnie czule w czoło
-Bo cię kocham- odpowiedziałam
-Ja ciebie też...i zawsze o tym pamiętaj-odpowiedział.
To tyle, mamy nadzieję ,że się podobał {chociaż trochę}. przepraszamy że tak późno i wesołych świąt
poniedziałek, 24 grudnia 2012
Święta święta...
Dzisiaj wyjątkowy dzień- 21 urodziny Louis'a oraz wigilia. Z tego powodu chciałyśmy życzyć wszystkim odwiedzającym tego bloga WESOŁYCH ŚWIĄT <3 ;* ! Oraz PIJANEGO SYLWESTRA.
A wy złożyłyście naszemu Tomlinsonowi życzenia na twitterze?
.drugiego imagina dodamy rano. :>
pozdrawiamy :)
sobota, 22 grudnia 2012
IMAGINE, ZAYN- PIERWSZE SPOTKANIE
Zanim zaczniesz, włącz: http://www.youtube.com/watch?v=xGPeNN9S0Fg
Zaspałam, mój autobus już odjechał, musiałam się spieszyć żeby
zdążył na ostatni jadący do mojego liceum Szybko się ubierałam,
poranna toaletka, oczywiście nie zdążyłam zjeść śniadania.
Nie cierpię jeździć tym autobusem, jeździ nim szkolna gwiazdka,
nie nawidzę jej, zawsze próbuje mnie tylko upokorzyć. Kiedy
autobus podjechał, weszłam, kupiłam bilet i przechodziłam koło jej
siedzenia, popatrzyła się na mnie krzywo i krzyknęła „patrzcie idzie
ten pasztet”. Cała się zarumieniłam, czym prędzej siadłam na
jakimkolwiek siedzeniu
Wróciłam do domu padnięta po całym dniu , położyłam się spać jednak nie mogłam usnąć
bo cały czas po głowie chodził mi przystojny, ciemnooki mulat o ślicznym uśmiechu.
Następnego dnia spacerowałam z moim starszym bratem po galerii, byliśmy już chyba w
wszystkich sklepach na końcu poszliśmy do muzycznego. Razem się wygłupialiśmy,
robiliśmy sobie śmieszne zdjęcia z głupimi minami, jak siedze u niego na plecach, trzymając
jakąś płyte muzyki klasycznej i śmiejąc się jak głupa. Nagle stanęłam jak wryta zobaczyłam
Zayn'a który przeglądał płyty, kiedy się odwrócił w moją stronę uśmiechnęłam się do niego,
myślałam że też tak zrobi...
jednak on popatrzył się na mnie z pogardą oraz z smutną miną i wyszedł. Brat poszedł
szukać jakiejś gry, a ja wyszłam z tego sklepu i siadłam na najbliższej ławeczce..Łzy
napłynęły mi do oczu, po chwili zaczęłam płakać. Myślałam że coś z tego będzie, że to była
miłość od pierwszego wejrzenia a on tak mnie potraktował...
„Ona ma chłopaka”- powtarzałem sobie cały czas w myślach.. I jest z nim szczęśliwa.
Mogłem się domyślić że to nie może być takie piękne...Próbowałem o tym nie myśleć, i
kierowałem się do wyjścia z galerii. Kiedy przechodziłem usłyszałem głos zapłakanej
dziewczyny, zrobiło mi się jej żal i odruchowo podszedłem do niej, zobaczyłem że to [T.I].
Usiadłem obok niej..
- Dlaczego płaczesz ?- zapytałem z troską, nie mogłem patrzeć jaka jest smutna, wtedy i ja
się tak czułem..
- Czemu się tak zachowałeś? Co ja zrobiłam?! Myślałam że coś znaczę dla ciebie!-
wyksztusiła z siebie, cała zapłakana
- Co?! Dlaczego się tak zachowałem?- zdenerwowało mnie trochę jej pytanie- No bo masz
chłopaka! Widziałem że dobra więź Cie z nim łączy..
- Ja nie mam chłopaka!!! Ten koło mnie to mój starszy brat, z którym się wydurniałam!-krzyknęła.
W tej samej chwili byłem wściekły sam na siebie
-Co ja zrobiłem..- kontynuowałem -
[T.I] przepraszam, myślałem że to twój chłopak, proszę zacznijmy od nowa, zależy mi na
tobie, zakocha...-Zayn niepewny,szukał Twojego uśmiechu, gdy się wkońcu uśmiechnęłaś,
ciągną dalej- zakochałem się w Tobie, cały czas o tobie myślę [T.I]! Proszę nie gniewaj się,
wybaczysz mi ? -powiedziałem z Łazami w oczach, czułem że nie mogłem jej stracić.
Po chwili twarz dziewczyny rozpromieniła się jeszcze bardziej.
- Jesteś piękna powiedziałem- widząc jej radosny wyraz twarzy , sam się ucieszyłem.
Po chwili przytuliła mnie. Czułem jak po moim ciele przechodzi przyjemny dreszcz, wtulając
się w nią czułem zapach jej perfum. Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie.
-Kocham cię [T.I]- powiedziałem
Oczami [T.I]
-Ja ciebie też- odpowiedziałam szczęśliwa, całując go czule czując ,że Zayn to ten jedyny na
którym mi naprawdę zależy..
Zayn
Zerwałam się z łóżka gdy obudził mnie głośny dźwięk budzika.
Zaspałam, mój autobus już odjechał, musiałam się spieszyć żeby
zdążył na ostatni jadący do mojego liceum Szybko się ubierałam,
poranna toaletka, oczywiście nie zdążyłam zjeść śniadania.
Nie cierpię jeździć tym autobusem, jeździ nim szkolna gwiazdka,
nie nawidzę jej, zawsze próbuje mnie tylko upokorzyć. Kiedy
autobus podjechał, weszłam, kupiłam bilet i przechodziłam koło jej
siedzenia, popatrzyła się na mnie krzywo i krzyknęła „patrzcie idzie
ten pasztet”. Cała się zarumieniłam, czym prędzej siadłam na
jakimkolwiek siedzeniu
- Nie przejmuj się nią, niektórzy ludzie tacy już po prostu są- powiedział uroczy chłopak z
włosami postawionymi na żelu.
włosami postawionymi na żelu.
- No wiem ale to nie jest takie proste – powiedziałam lekko się uśmiechając.
- A tak w ogóle to jestem Zayn, a ty?
- Ja jestem [T.I]
- Miło cię poznać [T.I]
- Nawzajem- bąknęłam, cały czas wpatrując się w jego piękne ciemno-brązowe oczy i czarne powieki
Nim się oglądnęliśmy przegadaliśmy całą drogę, niestety trzeba było już wysiadać.
- To cześć Zayn- powiedziałam obdarowując chłopaka uroczym uśmiechem.
- Do zobaczenia- powiedział Zayn uśmiechając się nieśmiało i patrząc za mną cały czas
dopóki nie zniknęłam mu z oczu
dopóki nie zniknęłam mu z oczu
Kiedy wysiadłam Całą drogę myślałam o nim o jego uśmiechu, oczach i czy go w ogóle jeszcze zobaczę...
Oczami Zayn’a
[T.I] jest taka cudowna, jak mogłem zapomnieć poprosić o ją o numer telefonu?! -wkurzony
szedłem do domu rozmyślając o tej pięknej dziewczynie.
Oczami [T.I]
Wróciłam do domu padnięta po całym dniu , położyłam się spać jednak nie mogłam usnąć
bo cały czas po głowie chodził mi przystojny, ciemnooki mulat o ślicznym uśmiechu.
Następnego dnia spacerowałam z moim starszym bratem po galerii, byliśmy już chyba w
wszystkich sklepach na końcu poszliśmy do muzycznego. Razem się wygłupialiśmy,
robiliśmy sobie śmieszne zdjęcia z głupimi minami, jak siedze u niego na plecach, trzymając
jakąś płyte muzyki klasycznej i śmiejąc się jak głupa. Nagle stanęłam jak wryta zobaczyłam
Zayn'a który przeglądał płyty, kiedy się odwrócił w moją stronę uśmiechnęłam się do niego,
myślałam że też tak zrobi...
jednak on popatrzył się na mnie z pogardą oraz z smutną miną i wyszedł. Brat poszedł
szukać jakiejś gry, a ja wyszłam z tego sklepu i siadłam na najbliższej ławeczce..Łzy
napłynęły mi do oczu, po chwili zaczęłam płakać. Myślałam że coś z tego będzie, że to była
miłość od pierwszego wejrzenia a on tak mnie potraktował...
Oczami Zayn’a
„Ona ma chłopaka”- powtarzałem sobie cały czas w myślach.. I jest z nim szczęśliwa.
Mogłem się domyślić że to nie może być takie piękne...Próbowałem o tym nie myśleć, i
kierowałem się do wyjścia z galerii. Kiedy przechodziłem usłyszałem głos zapłakanej
dziewczyny, zrobiło mi się jej żal i odruchowo podszedłem do niej, zobaczyłem że to [T.I].
Usiadłem obok niej..
- Dlaczego płaczesz ?- zapytałem z troską, nie mogłem patrzeć jaka jest smutna, wtedy i ja
się tak czułem..
- Czemu się tak zachowałeś? Co ja zrobiłam?! Myślałam że coś znaczę dla ciebie!-
wyksztusiła z siebie, cała zapłakana
- Co?! Dlaczego się tak zachowałem?- zdenerwowało mnie trochę jej pytanie- No bo masz
chłopaka! Widziałem że dobra więź Cie z nim łączy..
- Ja nie mam chłopaka!!! Ten koło mnie to mój starszy brat, z którym się wydurniałam!-krzyknęła.
W tej samej chwili byłem wściekły sam na siebie
-Co ja zrobiłem..- kontynuowałem -
[T.I] przepraszam, myślałem że to twój chłopak, proszę zacznijmy od nowa, zależy mi na
tobie, zakocha...-Zayn niepewny,szukał Twojego uśmiechu, gdy się wkońcu uśmiechnęłaś,
ciągną dalej- zakochałem się w Tobie, cały czas o tobie myślę [T.I]! Proszę nie gniewaj się,
wybaczysz mi ? -powiedziałem z Łazami w oczach, czułem że nie mogłem jej stracić.
Po chwili twarz dziewczyny rozpromieniła się jeszcze bardziej.
- Jesteś piękna powiedziałem- widząc jej radosny wyraz twarzy , sam się ucieszyłem.
Po chwili przytuliła mnie. Czułem jak po moim ciele przechodzi przyjemny dreszcz, wtulając
się w nią czułem zapach jej perfum. Chciałem aby ta chwila trwała wiecznie.
-Kocham cię [T.I]- powiedziałem
Oczami [T.I]
-Ja ciebie też- odpowiedziałam szczęśliwa, całując go czule czując ,że Zayn to ten jedyny na
którym mi naprawdę zależy..
Teraz jesteśmy parą już od 3 miesięcy i jest nam ze sobą naprawdę dobrze, nie potrafimy
bez siebie wytrzymać ani chwili. Zayn codziennie budzi mnie delikatnie całując mój policzek i
powtarzając jaka jestem piękna i jak bardzo mnie kocha.
bez siebie wytrzymać ani chwili. Zayn codziennie budzi mnie delikatnie całując mój policzek i
powtarzając jaka jestem piękna i jak bardzo mnie kocha.
To tyle, mamy nadzieje że wam się podobało, oraz miło czytało, prosimy o zostawienie komentarza :)
tekst: Karolina ( @alohaeminem ) poprawki i dodanie: Sabina ( @SabinaOfPoland )
przepraszamy za błędy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.png)
